fot. Irena Wolanin (autor zdjęcia udzielił zgody na publikację) źródło: polska.org.pl

Tak jak Nowy Jork ma swoich superbohaterów, tak ma ich również Wrocław. Może nie potrafią latać, czy czytać w myślach, ale na pewno są oni odważni tak samo jak ich komiksowi odpowiednicy. Oto historia Edwarda Witkowskiego – jednego z wrocławskich bohaterów.

17 maja 1959 roku był słonecznym dniem. Jeżeli dodamy jeszcze, że była to niedziela to mamy przepis na udane rodzinne wycieczki po mieście. Wielu spacerowiczów wybrało na ten dzień wycieczkę do wrocławskiego zoo. Wśród nich był także Edward Witkowski młody blacharz. Mężczyzna wybrał się do ogrodu zoologicznego, ponieważ miał trochę czasu przed meczem żużlowym Sparty Wrocław, która to walczyła o mistrzostwo pierwszej ligi.

Kiedy mężczyzna przechadzał się alejkami oglądając zwierzęta, usłyszał krzyki. Ludzie zaczęli panikować, ponieważ rozsiano plotki o ucieczce lwów z klatki. Edward jednak pobiegł w stronę tłumu ludzi, który stał dookoła wybiegu dla niedźwiedzi. Nasz bohater przecisnął się przez tłum i zauważył, że jeden z niedźwiedzi ciągnie za nogę chłopca. Był nim wówczas 7-letni Krzyś, który przyszedł do zoo z rodzicami. Obok Edwarda stał milicjant trzymający wyciągniętą broń. Nie pociągnął jednak za spust obawiając się reakcji zwierząt, a także nie miał pewności, czy przypadkiem nie trafi chłopca. Edward działał szybko – chwycił z ziemi kamień i rzucił w ich stronę, starając się przestraszyć niedźwiedzie, a także odciągnąć ich ć zwierzęta. Jednak na rzucaniu kamieniami nasz bohater nie poprzestał. Z pomocą innych obwiązał się gumowym wężem i kazał spuścić w dół wybiegu, wcześniej wspomniany milicjant ubezpieczał mężczyznę celując w zwierzęta. Po chwili Edward trzymał chłopca w swoich ramionach. Obaj zostali wciągnięci na górę.

Edward został okrzyknięty bohaterem, a jego historia, być może dzisiaj zapomniana obiegła cały świat. O Witkowskim pisały nawet amerykańskie dzienniki. Zaraz po ocaleniu Krzysia, który w szpitalu powoli dochodził do siebie, Edward otrzymał mnóstwo listów, a także nagród. Zniszczony, podczas akcji garnitur został wymieniony na nowy – szyty na miarę przez Dom Mody „Elegancja”. Koledzy z pracy podarowali mężczyźnie talon na pralkę, a władze miasta wręczyły mu 2 tysiące złotych – więcej niż wynosiła średnia miesięczna pensja. Uwieńczeniem nagród był Złoty Krzyż Zasługi przyznany przez Radę Narodową, a także odznaka Przyjaciel Dziecka. Rodzice Krzysia również nie pozostali dłużni i w podziękowaniu podarowali mu zegarek z wygrawerowanym napisem.

Dzisiaj śmiało możemy nazwać Edwarda jednym z wrocławskich bohaterów, który naraził swoje bezpieczeństwo, by uratować życie małego chłopca.

Dorosły niedźwiedź polarny może ważyć ponad 450 kg i mierzyć nawet 3 metry. fot. bank zdjęć

 

źródła:

  • fot: Irena Wolanin (dostaliśmy zgodę na publikację zdjęcia w artykule)
  • “Sekrety Wrocławia”- Tamara Barriga

Wasze komentarze

Komentarze