Kevin sam w domu w wykonaniu Royal Symphony Orchestra we Wrocławiu! Home Alone in Concert – John William’s Music

0

Ten prawdziwy hit każdych Świąt i ukochany klasyk komedii zawiera cudowną, czarującą partyturę skomponowaną przez słynnego kompozytora Johna Williamsa i zagraną na żywo przez Royal Symphony Orchestra, której towarzyszyć będą soliści, chór i chór dziecięcy. Łącznie ponad 120 osób na jednej scenie.

Macaulay Culkin gra Kevina McCallistera – ośmiolatka, który przypadkowo zostaje w domu podczas gdy cała jego rodzina wyjeżdża na Boże Narodzenie, i w efekcie musi go bronić przed dwoma złodziejami – partaczami. Przezabawny i wzruszający, Kevin sam w domu to świąteczny ubaw dla całej rodziny!

Home Alone od samego momentu wydania zajmuje wyjątkowe miejsce w sercach bardzo szerokiego i zróżnicowanego kręgu widzów. Reżyser Chris Columbus wniósł wyjątkowo świeże i niewinne spojrzenie na tę zachwycającą historię, i w efekcie jego film zasłużenie zdobył swe stałe miejsce w świątecznym programie telewizyjnym.

Z wielką przyjemnością skomponowałem partyturę do tego filmu i jestem szczególnie zachwycony, że imponująca Royal Symphony Orchestra zgodziła się na wykonanie muzyki podczas prezentacji filmu na żywo.  

Wiem, że mówię w imieniu wszystkich związanych z realizacją tego filmu, gdy podkreślam, jak wielce zaszczyceni jesteśmy tym wydarzeniem…  I mam nadzieję, że dzisiejsza publiczność co roku doświadczy na nowo radości, jaką niesie ze sobą nasz film”

John Williams

*film wyświetlany w języku angielskim z polskimi napisami

Hala Stulecia, 22 grudnia 2022, godz. 19:00

Bilety: https://royalconcert.pl/

Wasze komentarze

Komentarze

Sponsorowane
Poprzedni artykułWrocławianie objechali Ziemię… 13 razy! Wyniki akcji ,,W kółko kręcę”
Następny artykułWeekend we Wrocławiu: 7 świetnych wydarzeń, w których warto wziąć udział! [9-11.12]
Redaktor naczelna portalu. Zakochałam się we Wrocławiu od pierwszego wejrzenia. Kocham odkrywać nowe rzeczy i dzielić się nimi z innymi. Jeśli mam wybierać pomiędzy weekendem w hotelu SPA, a pokonaniem 200km w kilka dni na rowerze, to wybieram to drugie :) Jestem niepoprawną optymistką.