– Pana praca i zaangażowanie były odpowiedzią na moje modlitwy o bezpieczeństwo i szybkie odnalezienie syna – napisała w liście z podziękowaniami do MPK mama 9-letniego Aleksandra, który na półkolonii odłączył się od grupy i opiekunowie stracili z nim kontakt. Wszystko skończyło się szczęśliwie. Wczoraj chłopiec spotkał się z dyspozytorem, który go odnalazł i zwiedził Centrum Zarządzania Kryzysowego, gdzie trwały jego poszukiwania.

Sponsorowane

Dyspozytorzy wykazują się wielką cierpliwością, zimna krwią, profesjonalizmem i zaangażowaniem. Często wspierają policję i angażują się w ratowanie zagrożonych osób.

9-latek odłączył się od grupy. „Musiałem działać błyskawicznie”

Do niebezpiecznej sytuacji doszło we wtorek. – Około godziny 14 zadzwonił do mnie opiekun półkolonii informując, że najprawdopodobniej w naszym tramwaju linii nr 3 został jeden z jego podopiecznych, 9-letni chłopiec – opowiada Jerzy Król, dyspozytor MPK Wrocław. Pracownicy spółki sprawnie wytypowali dwie najbardziej prawdopodobne lokalizacje na trasie linii nr 3, w których mógł znajdować się chłopiec.

– Wiedziałem, że muszę działać błyskawicznie. Pierwsze minuty są najważniejsze. Później zagubiona osoba może być praktycznie wszędzie. We współpracy z innymi służbami przeglądaliśmy monitoring w ustalonym rejonie. Po chwili udało mi się znaleźć chłopca pasującego do opisu. Właśnie wysiadał z tramwaju na wysokości ul. Legnickiej. Szybko powiadomiłem policję, która znalazła chłopca i wszystko dobrze się skończyło – relacjonuje Jerzy Król, którego błyskawiczna reakcja pomogła służbom.

– Jestem naprawdę bardzo wdzięczna, sama poszukiwałam syna na trasie samochodem, przeżywając chwile grozy. Życzę panu wszystkiego najlepszego, szczególnie kolejnych sukcesów zawodowych i dobrych ludzi wokół! Także całemu zespołowi, który angażował się w szukanie z całego serca dziękuję! – nie kryła emocji pani Magdalena, mama Aleksandra.

W czwartek chłopiec wraz z tatą odwiedził dyspozytornię, w której na co dzień pracuje Jerzy Król. Uśmiechom i wzruszeniom nie było końca. – Ale dużo ekranów! – 9-latek z podziwem obserwował miejsce pracy dyspozytorów.

Pracownicy MPK wspierają policję i pomagają pasażerom

To nie pierwszy przypadek, gdy pracownicy MPK pomogli w sytuacji zagrożenia życia lub bezpieczeństwa osób trzecich.

– Stale współpracujemy z policją. Otrzymujemy informacje dotyczące zaginionych osób. Zdarzają się też sytuacje, że chory pacjent oddalił się od szpitala i może nie być świadomy, gdzie się znajduje – tłumaczy Jerzy Król. – Po otrzymaniu rysopisu przez centralę powiadamiamy wszystkich kierowców i motorniczych, aby byli czujni i obserwowali trasę przejazdu. Codziennie na terenie całego miasta porusza się ponad 500 pojazdów MPK. To ogromny potencjał w takich sytuacjach. Policja poszukująca zaginionej osoby ma tym samym wsparcie w postaci pół tysiąca osób przemieszczających się po całym mieście.

Reanimacja na ulicy – bohaterska postawa kierowcy MPK

Wcale nie są rzadkie sytuacje, kiedy pracownicy miejskiego przewoźnika ratują życie. Marcin Muszyński, kierowca MPK, przed trzema laty ratował życie kierowcy, który zasłabł za kierownicą.

– Byłem na przystanku i zauważyłem na pasie obok samochód z kierowcą, który najprawdopodobniej zasłabł – opowiada Muszyński. Kierowca MPK powiadomił odpowiednie służby, po czym wraz z dwiema innymi osobami przystąpił do masażu serca i ratował mężczyznę do czasu przyjazdu karetki.

– Jestem dumny z naszych pracowników za każdym razem, gdy otrzymujemy kolejną pochwałę od pasażerów, tym bardziej, gdy przyczyniają się do ratowania życia ludzi. Na co dzień, kierowcy i motorniczowie są doceniani m.in. za empatię i wrażliwość na potrzeby pasażerów o ograniczonej mobilności – zauważa Krzysztof Balawejder, prezes MPK Wrocław.

Wasze komentarze

Komentarze