La Koshi to swego rodzaju nowość na wrocławskim rynku kosmetyczno – fryzjerskim. To nie tylko klasyczne zabiegi, wykonywane standardowo jak w każdym innym salonie, lecz usługi z pewną filozofią w tle, przebiegające w dopracowanych do najmniejszego szczegółu loftowych wnętrzach, stylizowanych kulturą wschodnią.

Jak trafiłam do salonu?

Sponsorowane

Narodziny salonu La’Koshi śledziłam niemal od samego początku. Mijając każdego dnia, nowo wybudowany biurowiec mieszczący się u styku ulic Legnickiej i Stacyjnej, zastanawiałam się jakie lokale powstaną na mojej codziennej trasie wiodącej do pracy.

No i doczekałam się! Ku mej radości, pewnego dnia na oknach salonu pojawił się napis „wkrótce otwarcie” i niedługo po jego nastąpieniu, postanowiłam osobiście przetestować ten bardzo wpisujący się w moje gusta salon… Tym bardziej, że moje włosy i skóra, wymagały regeneracji po lecie i przygotowania na sezon jesienno – zimowy.

Moja pierwsza wizyta była nieplanowana i niezapowiedziana, a mimo wszystko zostałam ciepło przyjęta przez panią w recepcji, a że pani kosmetolog miała wolną chwilę, zostałam od razu skonsultowana. Po poznaniu moich oczekiwań i potrzeb skóry, zostało mi zaproponowanych kilka zabiegów, a że nie do końca wiedziałam na jakim efekcie najbardziej mi zależy, ostateczną decyzję o rodzaju zabiegu przełożyłyśmy na dzień umówionego spotkania.

Podczas mojej docelowej wizyty, miałam okazję bliżej przyjrzeć się jakże niestandardowym wnętrzom, łączącym stylistykę loftowo – industrialną, z elementami kultury wschodniej i sporą dawką zieleni. Dużym zaskoczeniem był dla mnie widok sufitu, który ujrzałam po rozgoszczeniu się na fotelu. Otóż widnieją na nim stylizowane ramki, wypełnione żywym mchem 😊

Czym jeszcze wyróżniają się pomieszczenia?

Do wnętrza zostało wprowadzone maksymalnie dużo drewna oraz symboli, o których miałam okazję posłuchać z ust przesympatycznej pani kosmetolog Oli. Do aranżacji użyte zostały m. in. kwiat życia, mandala i drzewo szczęścia.

Jednym z ciekawszych elementów całej koncepcji jest sama nazwa, do której bazą były dzwonki Koshi. Są to terapeutyczne instrumenty, używane najczęściej podczas medytacji i głębokiej relaksacji. Występują w czterech brzmieniach, inspirowanych czterema żywiołami. Każdy z dzwonków posiada inne znaczenie terapeutyczne:

Koshi Terra – Ziemia – odpowiada za systematyczność i konkret, za materię oraz naszą rzeczowość, dodaje siły ale także spokoju – taki dzwonek znajdziemy i usłyszymy w gabinecie zabiegowym;

Koshi Aqua – Woda, odpowiada za uczucia i emocje, pomaga wzmocnić harmonię, ale także czułość, empatię i opiekuńczość – znajduje się w kolejnym gabinecie kosmetycznym

Aria – Powietrze – odzwierciedla żywioł wiatru i jest związany z twórczością oraz intelektem, rozwija kreatywność oraz koncentrację – mieści się w kąciku fryzjerskim

Ignis – Ogień – wzmacnia energię, dynamizm i radość, pobudza do działania i dodaje odwagi – znajduje się w trzecim gabinecie kosmetycznym

Każdy z dzwonków w wyjątkowy sposób potrafi wprawić słuchającego w nastrój głębokiej relaksacji i odprężenia. Są to ręcznie wykonywane instrumenty, dlatego ich dźwięk jest idealnie nastrojony i krystalicznie czysty.

Wszystkie te elementy, mają sprawić, by klient poczuł się wyjątkowo nie tylko dzięki nowemu wyglądowi, ale też dzięki pełnej relaksacji i dopieszczeniu zmysłów.

„Coraz częściej każdy z nas może sobie pozwolić na regularne chodzenie do fryzjera czy kosmetyczki, ale robi to w sposób mechaniczny, […] próbuje wyprzedzić czas, zrobić dla siebie jak najwięcej w jak najkrótszym czasie i z maksymalnym spektakularnym efektem. La’Koshi stara się sprostać tym oczekiwaniom w nieco inny sposób, maksymalnie skupiając się na tym, żeby dać klientowi coś więcej, żeby w ciągu tego czasu spędzonego w salonie energia klienta idealnie współgrała z tym, co chce osiągnąć jego terapeuta. Niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, że wszelkie terapie na włosy czy skórę zależą w dużej mierze od naszego stanu ducha, od naszego nastroju i nastawienia.” – mówi Agnieszka Świercz, założycielka salonu.

Zabieg na skórę twarzy

Początkowo, niezupełnie wierzyłam w lecznicze właściwości otaczających mnie symboli i innych elementów. Jednak gdy pani Ola zaczęła działać nad moją skórą, poczułam totalne odprężenie. Już sam demakijaż był swoistą ceremonią, jakiej nie doświadczyłam nigdy wcześniej. Wszystkie ruchy wykonywane były z ogromną delikatnością, ale też z precyzją, co dopełniały delikatne odgłosy wspomnianych drewnianych dzwonków. Wszystko poprzedzone było oczywiście wywiadem mającym na celu wykluczyć ewentualne przeciwwskazania, a w trakcie informowana byłam na bieżąco na temat kolejno wykonywanych czynności i aplikowanych specyfików.

Mój zabieg rozświetlający cerę, wywarł na mnie tak pozytywne wrażenie, że postanowiłam również dać szansę specjalistom fryzjerstwa i umówiłam się od razu na zabieg rekonstrukcji włosów Joico, połączony ze strzyżeniem.

Zabieg na włosy

Zabieg Joico to jedna z lepszych rzeczy, jaka spotkała moje długie, gęste i niesforne włosy w ciągu ostatnich lat. Opierał on się na 4 etapach, a całość skierowana była na regenerację, odżywienie, nawilżenie włosów, a moje zdecydowanie tego potrzebowały. Okazało się, że moje niesforne włosy mogą być gładkie, miękkie i błyszczące i to dłużej niż przez dzień po wizycie u fryzjera!

Samo strzyżenie również przebiegło bez komplikacji, z czym przy moich włosach do pasa bywa różnie. Pani Sylwia potrafi słuchać i dobrze wyczuć co klient ma na myśli. Nie wykonuje niczego, bez dokładnej konsultacji. Ja nie chciałam jedynie podcięcia końcówek, zależało mi na pozbyciu się 5-10 cm i tak też się stało. Na (drewnianym, choć bardzo wygodnym) fotelu, czułam jak małe dzieło sztuki. Pani Sylwia kilkakrotnie wstawała i dokładnie przyglądała się włosom z różnych perspektyw. Pilnowała, bym pozostawała w tej samej pozycji, choć znalazło się też miejsce na małe przerwy na herbatę 🙂

Włosy nie dość, że zyskały na lekkości, to zostały obcięte w taki sposób, że niezależnie od położenia przedziałka, są równej długości z każdej strony, a to dla mnie zupełna nowość 🙂 Nie padły również sugestie, by mocniej skrócić włosy (co było mi już nieraz proponowane przez innych fryzjerów w innych salonach, u których wyczuwałam wyraźny grymas na widok moich bujnych włosów, z którymi jest zwyczajnie więcej roboty).

Przed:

Po:

Co ważne, moja fryzura nawet po myciach, pozostaje w bardzo dobrej kondycji. To pewnie zasługa profesjonalnie wykonanej usługi, doświadczenia i użytych dobrych jakościowo produktów.

Warto skorzystać z usług La’Koshi, zwłaszcza że do końca października, do zabiegu Joico strzyżenie otrzymujemy w gratisie (choć na inne usługi również można znaleźć ciekawe promocje).

Oferowane usługi

  1. Kosmetologia (zabiegi na ciało i twarz)
  2. Fryzjerstwo (damskie i męskie)
  3. Manicure i pedicure
  4. Zabiegi skierowane do mężczyzn

W planach jest również wprowadzenie do oferty zabiegów aparaturowych oraz zabiegów manualnych, z filozofią wschodu. Warto więc śledzić stronę salonu na Facebooku, gdzie są publikowane bieżące informacje zarówno o nowościach, jak i o promocjach.

Więcej informacji:

Wasze komentarze

Komentarze