źródło: wikipedia.org

O modernizmie było tu już wiele, o blokach, planowaniu i urbanistyce. A jak mogło się mieszkać w tak charakterystycznych willach?

Wszystkie powstały właściwie w tym samym okresie, w latach 1927-1930. I wszystkie mają w sobie coś niezwykłego.

Willa doktora Kriebla

Na pierwszy ogień chyba najbardziej charakterystyczna, a może najbardziej skomplikowana. Wiele kształtów, tak niepasujących do popularnego wyobrażenia o domu, które zadają pytanie – gdzie co jest? Mimo, że dzisiaj dosyć szara i nieodrestaurowana, willa doktora Kriebla robi wrażenie, a przynajmniej intryguje. Po północnej stronie, czyli po lewej od frontu, umiejscowiono garaż, kuchnię i spiżarnię – czyli pomieszczenia stricte gospodarcze. Natomiast w stronę ogrodu wygląda zza okien jadalnia, salon jak i pokój muzyczny. Od pierwszej części oddziela je spora garderoba. Mimo jasnego podziału, główne pomieszczenia przedzielone są dosyć szerokimi przejściami, które jednak można zamknąć. Wyjątek stanowi oddalony „pokój dla pani”. Jest to charakterystyczny przykład wczesnomodernistycznego rozkładu domów i mieszkań. Pokoje podzielono na strefy wedle funkcji i na tej samej podstawie je usytuowano, ale także ustalono sposób poruszania się między nimi. Ta praktyka będzie ewoluowała, aż to otwartego planu, który realizował m. in. Le Corbusier.

Adres: ul. Karola Lipińskiego 1

źródło: wikipedia.org

Dużą uwagę należy zwrócić na trzy ciekawe elementy. Pierwsze dwa tyczą się okien. W jadalni i salonie specjalnie obniżono parapety, aby zwiększyć przeszklenie i przybliżyć naturę do mieszkania. Jednocześnie w części willi użyto zaokrąglonych szyb, co jak na tamte czasy było nowinką technologiczną. Ostatnia rzecz to balkon, osłonięty od frontu przez elewację i skierowany bardziej na podwórze – był do balkon do gimnastyki.

Dom nr 37 – WUWA

Jeden z wielu domów jednorodzinnych na WUWA, ale chyba najbardziej charakterystyczny. Lśniąco biały, będąc w centralnym punkcie osiedla od razu rzuca się w oczy podczas zwiedzania. Pomysł na rozkład pomieszczeń jest dosyć podobny jak w willi Kriebla. Bryłę tworzą dwa prostokąty ustawione pod kątem, z charakterystycznym zaokrąglonym wejściem. Po jednej stronie ulokowano sypialnie z łazienką, a po drugiej części wspólne. Kuchnia zajmuje miejsce od strony wejścia, a jadalnia z salonem – od ogrodu, gdzie zadbano o odpowiednią ilość okien. Na piętrze mieści się tylko sypialnia – gościnna albo dla służby, łazienka i charakterystyczny balkon.

Adres: ul. Zielonego Dębu 21

źródło: wikipedia.org

Ciekawa jest też sama historia willi – zaraz po oddaniu jej do użytku, została wynajęta pierwszemu właścicielowi. Chciał on zamieszkać tam na dwa lata, żeby sprawdzić jej funkcjonalność – a przecież właśnie na testowaniu nowych rozwiązań opierała się idea WUWA. Dziś, budynek nadal pozostaje w rękach prywatnych, został całkowicie odrestaurowany, z zachowaniem historycznej dbałości i zyskał status zabytku.

Willa doktora Paula Neumanna 

Last, but not least. W czasie gdy na Karłowicach szalał mieszkaniowy bum, zapełniano je głównie tradycyjnymi domami, raczej skromnymi. Pośród nich do dziś stoi znacznie wyróżniająca się willa, oryginalnie zbudowana dla Paula Neumanna. Ciekawy jest rozkład domu, który łączy w sobie zarówno część prywatną, jak i gabinet lekarski, umiejscowiony na parterze. Z kolei część mieszkalną umiejscowiono w wyższej kondygnacji, co było nowością – z reguły zajmowała ona parter. Podobnie jak w przypadku willi doktora Kriebla występują różnice w wysokościach dachu, szczególnie uwydatnione tym, że jest on również płaski. Prostokątne kształty bryły są mocno rozbite poprzez półokrągłą część – rzecz w tamtym momencie coraz bardziej charakterystyczną dla modernizmu. Również warto zwrócić uwagę na fakt, że każdy z trzech budynków unika wręcz jakichkolwiek ornamentów i ozdób elewacji.

Adres: ul. Kasprowicza 103

źródło: google maps

 

Wasze komentarze

Komentarze

Sponsorowane
Poprzedni artykułW dawnej Filharmonii przy ul. Piłsudskiego otwiera się Impart Centrum! [WEEKEND OTWARCIA]
Następny artykułZamiast poprawczaka – prace społeczne. Nastolatki będą odpracowywać swoje błędy we Wrocławiu
Pasjonat architektury, szczególnie modernistycznej i designu, szczególnie użytkowego. Na co dzień działam w copywritingu oraz brandingu, ale docelowo mam zamiar tworzyć opakowania. Lubię odkrywać Wrocław z tej mniej znanej, ale najciekawszej strony, niezależnie od tego czy mówimy o modernistycznym mezonetowcu, czy przedwojennych kamienicach. PS. Wieczorami zasiadam do malowania i projektowania domów.