Zwykły reportaż o (nie)zwykłym filmie, czyli historia najsłynniejszego wrocławskiego osiedla

0

We Wrocławiu jest kilka miejsc, które stanowią znak rozpoznawczy miasta, a jednym z nich jest osiedle przy placu Grunwaldzkim, zwane Manhattanem. Te niesamowite bloki zostały zaprojektowane w 1963 roku przez panią Jadwigę Grabowską-Hawryluk. Realizacja jej projektu trwała aż 10 lat, bo dopiero w 1973 roku budynki zostały oddane do użytku mieszkańcom.

Na jej cześć, budynki były nazywane Hawrylakami, ulowcami, ale można je również znać pod nazwą sedesowce od płyt betonowych umieszczonych na wysokości okien, które kształtem przypominają muszlę klozetową (pod hasłem sedesowce na Wikipedii znajduje się cały artykuł dotyczący wrocławskiego osiedla), czy też właśnie jako Manhattan

Pomysł na scenariusz

W minioną sobotę, 27 listopada w Pasażu Grunwaldzkim, odbyła się prapremiera filmu w reżyserii Filipa Janerki (Nie)zwykły Manhattan. Projekcję filmu poprzedzała konferencja prasowa (prowadzona przez Pawła Gołębskiego), na której dowiadujemy się, że pomysł na film pojawił się w trakcie rozmowy reżysera z zastępcą dyrektora Muzeum Architektury we Wrocławiu, panem Michałem Dudą. Oprócz nich, na konferencji pojawili się również Alicja i Maurycy Prodeusowie, którzy podjęli się wyzwania wyremontowania Fandomu – klubu znajdującego się na parterze jednego z budynków. W latach 70. odbywały się  tam dancingi, huczne kolacje dewizowców, których mieszkańcy szczerze nie lubili przez nieustanny hałas. Jak twierdzą państwo Prodeusowie, „chcą do budynku wetchnąć czwarte życie.”. Całemu wydarzeniu towarzyszyła wystawa z Muzeum Architektury we Wrocławiu, na której między innymi zaprezentowano sedesowce.

Pomysł na przedpremierę w Pasażu Grunwaldzkim, tu, nie w sali kinowej, nie jest przypadkowy. Chcieliśmy by każdy mieszkaniec Wrocławia, każdy mieszkaniec tejże dzielnicy mógł na spokojnie zobaczyć ten film, robiąc tu zakupy. Paweł Gołębski

Dla Filipa Janerki osiedle ma wartość sentymentalną, bo jak sam wspomniał, wychował się we Wrocławiu, tuż obok sedesowców. Z kolei, dla Michała Dudy jest to część architektonicznej historii Wrocławia, która stała się ikoną. Pomysłem na scenariusz było skupienie się na historii mieszkańców budynku, a nie samej architekturze. W filmie przedstawiono 16 różnych historii z szesnastu pięter, które opowiadają nie tylko o architekturze, ale przede wszystkim o mieszkańcach. Najsłynniejszą z nich jest wykonanie tajemniczego zdjęcia przez Chrisa Niedenthala, które przedstawia kobietę stojącą na balkonie jednego z bloków. W filmie poznajemy jego bohaterkę (!), której poszukiwania rozpoczęły się właśnie dzięki rozpoczęciu produkcji. Jest to Pani Aneta, stomatolog, która na Manhattanie mieszkała zaledwie tydzień.

Fot. Chris Niedenthal

Historia projektu

Twórcy filmów podzielili się również historią powstania Manhattanu. Jak się okazało, Jadwiga Grabowska-Hawryluk to pierwsza po wojnie kobieta, która otrzymała dyplom architekta we Wrocławiu. Pracowała przy budowie osiedla, szkół, potem projektowała o wiele większe projekty – centra handlowe, ośrodki wypoczynkowe. Najbardziej popularnym projektem stało się osiedle Plac Grunwaldzki, czyli Manhattan. Inspiracją pani Jadwigi były Hala Stulecia, elementy mostu Grunwaldzkiego i ogólne dziedzictwo architektury betonowej. Kluczem do fenomenu Manhattanu jest właśnie geniusz jego projektantki. Ona jako pierwsza w socjalistycznej Polsce wykorzystała prefabrykaty betonowe do stworzenia kompleksu budynków o tak nietypowym kształcie.

Od lewej: prowadzący Paweł Gołębski, reżyser Filip Janerka, Michał Duda, Alicja i Maurycy Prodeusowie. Fot. Aleksandra Dębska

Film wartością samą w sobie

Film rozpoczyna się przedstawieniem budynków, które występowały już niejednokrotnie w wielu produkcjach, np. Pies Janusza Kondratiuka czy Karuzeli Ryszarda Bera. Im dłużej trwa projekcja, tym więcej poznajemy o nim tajemnic. W jednym z mieszkań przechowywane było słynne 80 milionów Solidarności, posadzka klubu Fandom została stworzona z kamieni, których w Polsce już się nie wydobywa, a student Uniwersytetu Wrocławskiego zapoznaje nas z urokami podwórka, na którym toczy się nieustanna walka różnych ideologii wyrażana za pomocą graffiti. Produkcja już teraz ma wartość historyczną, bo przedstawia esplanady, które są systematycznie wyburzane, albo chociażby widok starego, niewyremontowanego jeszcze Fandomu. Dzięki niej dowiadujemy się o nieznanych dotąd aspektach życia na wrocławskim Manhattanie.  Oprócz tego, mamy szansę na poznanie historii blokowiska nie tylko z tej pozytywnej strony, ale także tej przygnębiającej, a niekiedy smutnej. Na pytanie o tym, czy efekt przeczących sobie nawzajem światów, zewnętrznego i wewnętrznego Manhattanów był zamierzony, reżyser Filip Janerka odpowiedział:

Tak, był efekt zamierzony. Stworzyliśmy pewien kontrast. Zależało nam na tym, by widzowie zobaczyli w jakim stanie są przedstawione przez nas budynki, a jak na ich tle wyglądają ich mieszkańcy. Ten zimny i smutny, trochę nawet straszny, widok upadającej perełki architektury nie mówi nam tak naprawdę o tym, kto w niej mieszka.

Każdy miłośnik Wrocławia powinien obejrzeć (Nie)znany Manhattan, by móc odpowiedzieć sobie na pytanie – czy Manhattan jest zwykły, czy niezwykły?

Autorzy reportażu: Aleksandra Dębska i Stanislav Kolontaev.

Wasze komentarze

Komentarze

Sponsorowane