Co roku do Wrocławia przybywają tłumnie spragnieni wiedzy (i dobrych imprez) studenci, co pomaga w ukazaniu naszego miasta jako wyjątkowo przyjaznego młodym ludziom. Choć w zbiorowej świadomości Wrocław postrzegany jest jako miejsce wychodzące naprzeciw oczekiwaniom studenckiego budżetu, to rzeczywistość niestety jest w wielu przypadkach rozczarowująca. Słuchając historii i doświadczeń wrocławskich “słoików” można zauważyć największy paradoks życia w tym mieście, czyli wyjątkowo duży kontrast pomiędzy kosztami życia oraz kosztami wynajmu mieszkań.

Koszty wynajmu, czyli największy koszmar studenta

Jak się okazuje wybór odpowiedniego miejsca sprawia wiele problemów i to nie tylko początkującym studentom. Głównym powodem tego, że ceny mieszkań i pokoi są tak wysokie jest duża liczba napływających studentów i nowych mieszkańców. W idealnym świecie to przyszli lokatorzy powinni mieć możliwość przebierania w ofertach i stawiania wymagań, zaś w rzeczywistości to właściciel mieszkania ma władzę nad potencjalnym klientem. Wielu studentów postawiło wszystko na jedną kartę podejmując studia we Wrocławiu, przez co desperacko szukają jakiegokolwiek lokum.

Łatwo zauważyć to, jak wysokie są koszty wynajmu w naszym mieście (szczególnie dla osób spoza Wrocławia) na podstawie ogłoszeń zamieszczanych w Internecie. Jeszcze kilka lat temu za jednoosobowy pokój studenci płacili maksymalnie 600 złotych miesięcznie, zaś za miejsce w pokoju dwuosobowym około 400 złotych od osoby.
W przeciągu tych kilku lat ceny wzrosły niemal dwukrotnie- aktualnie trudno jest znaleźć “jedynkę” w cenie poniżej 1000 złotych lub miejsce w pokoju za mniej niż 600 złotych.

Oczywiście wszystko zależy od metrażu, lokalizacji i wyposażenia mieszkania. Przykładowo, moja starsza współlokatorka cztery lata temu płaciła za miejsce w naszym pokoju
w samym centrum 400 złotych. W tym roku płacimy ponad 600 złotych i nadal mamy zepsutą pralkę oraz lodówkę. Rachunek jest prosty. Nasz wynajmujący jest na tyle pewny znalezienia nowych lokatorów w razie gdybyśmy się zbuntowały, że podnosi ceny bez skrupułów. Wielu właścicieli mieszkań nie tylko dyktuje wysokie ceny za śmieszny wręcz metraż (nasz pokój ma MOŻE 10m2), ale także ukrywa opłaty.

Najgorsze w tej sytuacji jest to, że pomimo takich kosztów, studenci i tak zgadzają się na nawet najbardziej ekstremalne warunki mieszkaniowe. Z uwagi na małą ilość czasu na pracę, wielu studentów dziennych zgadza się dzielić mały metraż z większą liczbą osób, płacąc przy tym minimalnie mniej.

Akademiki nie przedstawiają się w lepszy sposób – ich ceny także wzrosły kilkukrotnie
w porównaniu z wcześniejszymi latami, a warunki pozostały takie same. Uważane za “tanie” akademiki UWr kosztują ponad 400 złotych za osobę w pokoju dwuosobowym z jedną łazienką i kuchnią na całe piętro. Akademiki innych wrocławskich uczelni potrafią kosztować nawet do 900 złotych za pokój. I niestety bolesną prawdą jest to, że jakkolwiek byśmy nie narzekali, to i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto zgodzi się na takie ceny. Nic nie poradzą na to nasze zbulwersowanie i pretensje do właścicieli.

Koszty życia, czyli studencki raj

Jednak pod względem kosztów utrzymania Wrocław jest istnym niebem na Ziemi i marzeniem każdego biednego studenta. Duża ilość uczelni w naszym mieście powoduje, że powstało wiele miejsc, gdzie można za grosze zjeść (Bar “Miś”) oraz napić się (“Piątak” lub “Przedwojenna”). Dwudaniowy obiad za 10 złotych lub piwo za 4 zł pozwalają na “godne” życie, bez pozostawiania uszczerbku na skromnym budżecie. Wiele restauracji czy barów oferuje także zniżki studenckie, co pozwala zaoszczędzić trochę grosza.

Komunikacja miejska także oferuje specjalne bilety semestralne oraz zintegrowane bilety kolejowe, które pozwalają zmniejszyć koszty życia dojeżdżającym studentom. UrbanCard na jeden semestr kosztuje około 250 złotych, a bilet kolejowy 300 złotych. Linie kolejowe oferują 51% rabatu na bilety po okazaniu ważnej legitymacji studenckiej. Dla uczniów od września 2018 roku komunikacja miejska jest bezpłatna. Więcej informacji o zniżkach
w komunikacji miejskiej we Wrocławiu na: http://www.mpk.wroc.pl/

Oprócz standardowych zniżek posiadacze legitymacji mogą korzystać z bardziej wyszukanych okazji – aktualnie we Wrocławiu możemy uzyskać rabat studencki na prawie każdą usługę czy produkt. Zwykle zniżka wynosi 20%, lecz czasami sprzedawcy kuszą nas większymi promocjami. Przykładowo, wizyta u fryzjera za 50zł będzie kosztowała studentkę tylko 30zł. Naprzeciw studenckiemu życiu wychodzą także nowoczesne sposoby takie jak aplikacje czy kody rabatowe, dzięki którym możemy dostać kawę za darmo lub zestaw obiadowy w niższej cenie.

Dodatkowo, funkcjonowanie na uczelni ułatwiają przystępne ceny w sklepach papierniczych, punktach ksero czy innych Empikach. Dzięki temu typowy student nie ma problemu ze skserowaniem 200 stron jedynego wolnego egzemplarza książki w bibliotece, czy zakupem potrzebnych zeszytów.

Wniosek z takich obserwacji jest taki, że Wrocław najzwyczajniej w świecie nie nadąża
z tworzeniem nowych miejsc gotowych do zamieszkania. Deweloperzy i prywatni najemcy bardzo szybko wyłapali okazję do łatwego zarobku na poszukujących lokum studentach podwyższając ceny najmu. Wielu młodych ludzi wpadło w panikę widząc szybko znikające oferty, przez co obniżyli swoje oczekiwania. Niestety, my studenci, jesteśmy w tej sytuacji na o wiele gorszej pozycji niż najemcy – ogranicza nas budżet, lokalizacja i duża konkurencja. Wyobrażenia o tanim życiu zostały skonfrontowane z bolesną rzeczywistością. Warto więc pamiętać, żeby nie dać zastraszyć się właścicielom mieszkań i mieć na względzie nie tylko kwestie finansowe, ale także swoje osobiste preferencje.

Jesteśmy ciekawi Waszych opinii na poruszony w tym artykule temat.
Czy dostrzegacie taki paradoks studenckiego życia we Wrocławiu? Co myślicie o cenach wynajmu mieszkań? Jakie są Wasze sposoby na oszczędzanie i życie we Wrocławiu?

Piszcie w komentarzach.

 

Wasze komentarze

Komentarze