Synoptycy przewidują, że w środę 24 lutego będzie aż +18°C. W zeszłym tygodniu termometry wskazywały -15°C. Skąd tak duże różnice? Czy anomalie pogodowe będą coraz częstsze? I jaki to wszystko ma związek z globalnym ociepleniem?

Dr Marek Błaś, klimatolog z Uniwersytetu Wrocławskiego, wyjaśnia, co dzieje się ostatnio w pogodzie. Fale chłodu, które w ostatnich tygodniach występowały w różnych rejonach świata, są paradoksalnie spowodowane… ociepleniem klimatu.

„Jakie globalne ocieplenie, jak temperatura spada do -18C?”. „+18 stopni w lutym – to na pewno globalne ocieplenie!” Ani pierwsza, ani druga opinia nie jest zgodna z prawdą. To właśnie duże różnice temperatur wskazują na zmiany nie tylko w pogodzie, ale i klimacie, oceniają klimatolodzy z Uniwersytetu Wrocławskiego.

FALE CHŁODU SKUTKIEM GLOBALNEGO OCIEPLENIA

– W okresie zimowym -15°C to nie jest nic nadzwyczajnego. +17°C to też jeszcze nie jest ekstremum, choć zdarza się rzadko. Natomiast różnica w ciągu tygodnia wynosząca ponad 30°C to wyjątkowe zjawisko, które zdarza się maksymalnie raz na kilkanaście lat. Wynika ono z rozpadu wiru polarnego, który jest efektem globalnego ocieplenia klimatu – mówi dr Marek Błaś, klimatolog z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Z powodu globalnego ocieplenia cieplejsze powietrze pojawiło się na wyższych wysokościach, co spowodowało rozpad znajdującego się tam wiru polarnego. To z kolei wywołało spływ chłodnego powietrza w postaci „jęzorów chłodu” na niższe wysokości. Ich skutkiem były wyjątkowo niskie temperatury w różnych rejonach świata. Przykładowo jeszcze kilka dni temu obserwowaliśmy wyjątkowo chłodne masy powietrza w Stanach Zjednoczonych. Dotarły one aż do Teksasu, gdzie zostały pobite ponad stuletnie rekordy temperatur.

– Ocieplenie klimatu nie oznacza, że każdy kolejny rok będzie cieplejszy od poprzedniego. Może się zdarzyć wręcz przeciwnie – objawami ocieplenia mogą być fale chłodu, co mieliśmy okazję zaobserwować w ostatnich tygodniach. Bardzo ważne jest, abyśmy dostrzegali wyraźną różnicę między pogodą a klimatem. Mrozy, których doświadczyliśmy w zeszłym tygodniu, nie oznaczają ochłodzenia klimatu. A jeśli tegoroczny marzec okaże się bardzo ciepły, to również nie będzie oznaczało, że klimat się ociepla. Są to tylko krótkoterminowe zjawiska pogodowe. Jeśli chcemy rozmawiać o zmianach klimatycznych, musimy wziąć pod uwagę skalę minimum trzydziestoletnią – mówi dr Marek Błaś.

CZY CZEKA NAS W POLSCE KLIMAT WŁOSKIEJ RIWIERY?

Jak pokazują klimatolodzy z Uniwersytetu Wrocławskiego najwyższa zanotowana temperatura w lutym to 19,3C. Tyle zarejestrowano w 1993 roku.

Ale w ostatnich 20 latach aż 6 krotnie notowano maksymalną temperaturę powyżej 15 stopni. Dla porównania od wojny było 20 takich dni, gdy w lutym notowaliśmy więcej niż 15 stopni. Klimatolodzy pokazują więc rosnącą tendencję pojawiania się tych ciepłych dni, która jest już oznaką poważnej zmiany klimatycznej. Wzrost temperatur wiąże się też m.in. z intensywniejszymi burzami i towarzyszącymi im porywami silnego wiatru. Takich związków przyczynowo-skutkowych jest więcej.

– Wykonaliśmy analizę dotyczącą perspektyw rozwoju winiarstwa w Polsce. Biorąc pod uwagę średnie roczne temperatury ostatnich kilkunastu lat, okazało się, że te perspektywy są bardzo dobre. Jednak z drugiej strony wzrost temperatur może powodować kłopoty z suszą, co też obserwowaliśmy już w ostatnich latach. Ciepłe zimy powodują, że brakuje nam wody pochodzącej z topnienia pokrywy śnieżnej. Jeśli do tego jeszcze wiosną trafi się nam niska suma opadów atmosferycznych, może mieć to dramatyczne skutki dla rozwoju roślin i rolnictwa – wyjaśnia dr Marek Błaś.

Klimatolog podkreśla, że radość np. z niższych kosztów ogrzewania, o czym można przeczytać w opiniach w sieci, jest krótkowzroczna. Wzrost temperatury średniorocznej, wzrost liczby dni upalnych, gwałtowniejsze burze, coraz silniejsze wiatry i inne ekstremalne zjawiska pogodowe, z którymi mamy do czynienia w Polsce, powodują duże straty finansowe. Np. rachunki za klimatyzację w lecie rosną nieporównywalnie szybciej niż spadają koszty zimowego ogrzewania.

Badacze Uniwersytetu Wrocławskiego od lat nie tylko badają zmiany klimatu, ale też aktywnie włączają się w zapobieganie ich negatywnym skutkom. Powołany na uczelni Interdyscyplinarny Zespół ds. Zmian Klimatu zaprasza wszystkich członków wspólnoty akademickiej, dla których sprawy zmiany klimatyczne są ważnym i pilnym zagadnieniem. Zespół wypracowuje także rozwiązania, które Uniwersytet Wrocławski mógłby wprowadzić, by włączyć się w próbę, jeśli nie powstrzymania, to przynajmniej spowolnienia procesu ocieplania klimatu.

Wasze komentarze

Komentarze

Sponsorowane