Kuchenne Rewolucje we Wrocławiu: Queens Street Bar, czyli dawna restauracja American Dream

0
fot. fb/Queens Street Bar

Magda Gessler odwiedziła Wrocław podczas realizacji kolejnego odcinka Kuchennych Rewolucji. Tym razem ekipa programu zawitała do restauracji American Dream przy ul. Drukarskiej 32. Restauratorka zmieniła nazwę, wygląd i menu lokalu. Chociaż emisja odcinka planowana jest na najbliższy czwartek (19. maja), to już teraz możecie odwiedzić Queens Street Bar.

Co się zmieniło po Kuchennych Rewolucjach? Czy lokal zyska popularność i uznanie wśród wrocławian i turystów?

Dawna restauracja American Dream

Lokal przy ul. Drukarskiej znany był wśród mieszkańców zwłaszcza z możliwości oglądania tu transmisji meczów. Restauracja serwowała dania zarówno kuchni polskiej, jak i amerykańskiej – pizze, burgery.

Bliskość Uniwersytetu Ekonomicznego sprawiała, że często gościli tutaj studenci.

Queens Street Bar – nowe menu

Po zmianach zaproponowanych przez Magdę Gessler w restauracji możecie spróbować nowego menu. Znajdziecie w nim m.in.

  • Zupę popcorn – w cenie 22 zł
  • Pancake’a amerykańskiego, serwowanego ze szpinakiem i pikantnym sosem z serem gorgonzola – w cenie 22 zł
  • Sałatkę Hemingway’a z kurczakiem – w cenie 39 zł
  • Queens Burger z wołowiną, sosem serowym i chipsami – w cenie 36 zł (cena została obniżona z początkowych 59 zł) 🙂

Oprócz tego na odwiedzających czeka pizza na grubym cieście, koktajle i shake’i.

W dalszym ciągu transmitowane będą w lokalu wydarzenia sportowe na dużym ekranie.

Kuchenne Rewolucje z udziałem Queens Street Bar można będzie obejrzeć już w czwartek 19.maja o godz. o godz. 21.35 na antenie TVN.

Wasze komentarze

Komentarze

Sponsorowane
Poprzedni artykułMost Zwierzyniecki zyska nowe (historyczne) kolory po remoncie!
Następny artykułNa co najczęściej chorują wrocławianie i wrocławianki? [RAPORT Z BADAŃ 2019-2021]
Redaktor naczelna portalu. Zakochałam się we Wrocławiu od pierwszego wejrzenia. Kocham odkrywać nowe rzeczy i dzielić się nimi z innymi. Jeśli mam wybierać pomiędzy weekendem w hotelu SPA, a pokonaniem 200km w kilka dni na rowerze, to wybieram to drugie :) Jestem niepoprawną optymistką.