Kto z Was wie, że to we Wrocławiu powstał pierwszy filmowy portret miasta w powojennym kinie polskim? Czy mieszkańcom znana jest fala filmów kryminalnych z lat 70., ukazująca stolicę Dolnego Śląska jako siedlisko zła i patologii? Czy wrocławianie wiedzą, że nie więcej niż pół wieku temu ich miasto doświadczyła epidemia czarnej ospy? Komu znany jest fakt, że Wrocław był nie tylko ważnym ośrodkiem tworzenia się Polskiej Szkoły Filmowej i Kina Moralnego Niepokoju, ale również centrum polskiego kina niezależnego na przełomie stuleci? Cykl Kinematograf Wrocławski to powojenna historia miasta i historia wrocławskich filmów w jednym.

Nowy comiesięczny cykl pokazów filmowych i dyskusji, pozwolić ma na odkrycie mniej znanej strony filmowego Wrocławia. Na pierwszym spotkaniu zaprezentowany zostanie film Stanisława Lenartowicza „Zobaczymy się w niedzielę” z 1959 roku. Powojenny Wrocław stał się tu tłem dla niedzielnej przepustki dwóch żołnierzy. Ich wędrówka po odradzającym się mieście jest okazją do przedstawienia życia, zachowań i charakterów osiedleńców, którzy do miasta sprowadzili się z Kresów oraz innych części Polski.

Pierwszy Kinematograf Wrocławski odbędzie się 22 sierpnia, o godzinie 18:00, w Barbarze. Wstęp na pokaz i dyskusję jest wolny.

Kinematograf_Wroclawski_plakat

Terminy pokazów
22.08
stare stare miasto
„Zobaczymy się w niedzielę”, reż. Stanisław Lenartowicz, Polska 1959, 101′

12.09
wrocławska epidemia
„Zaraza”, reż. Roman Załuski, Polska 1971, 92′

10.10
kryminalny wrocław
„Trąd”, reż. Andrzej Trzos-Rastawiecki, Polska 1971, 79’

14.11
zakochani w mieście
„Anatomia miłości”, reż. Roman Załuski, Polska 1972, 88′

12.12
u nas na osiedlu
„Krew z nosa”, reż. Dominik Matwiejczyk, Polska 2004, 89′

Więcej informacji: tutaj

Wasze komentarze

Komentarze

Sponsorowane
Poprzedni artykułDarmowe kino plenerowe na dachu w Renomie
Następny artykułDobrze wpaść na żubra… do wrocławskiego ZOO
Redaktor naczelna portalu. Zakochałam się we Wrocławiu od pierwszego wejrzenia. Kocham odkrywać nowe rzeczy i dzielić się nimi z innymi. Jeśli mam wybierać pomiędzy weekendem w hotelu SPA, a pokonaniem 200km w kilka dni na rowerze, to wybieram to drugie :) Jestem niepoprawną optymistką.