7 najbardziej urokliwych miasteczek i wsi na Dolnym Śląsku

0

Są takie miejsca na Dolnym Śląsku, które raz odwiedzone pozostaną w naszej pamięci na długo. Co sprawia, że urzekają nas tak bardzo? W tych miasteczkach i wsiach czas zatrzymuje się na chwilę, nie trzeba nigdzie biec, można spokojnym krokiem spacerować, obserwować i przeżywać. 

Mam kilka swoich ulubionych małych miejscowości i wsi w województwie dolnośląskim, do których z chęcią wracam. Mimo, że kocham Wrocław, to w tych malutkich miasteczkach odnajduję coś szczególnego, czego brakuje mi czasem w dużym mieście.

2. Sokołowsko – Śląskie Davos

Gdybym miała wybrać dowolne miejsce na Dolnym Śląsku, gdzie miałabym się kiedyś przeprowadzić z Wrocławia, to z pewnością byłoby to Sokołowsko! Tutaj praktycznie na każdym kroku czuć unoszący się klimat sztuki, kultury i czegoś, czego nie da się opisać, trzeba to po prostu poczuć.

Sokołowsko najbardziej znane jest z Festiwalu Filmowego Hommage à Kieślowski. To dolnośląska wieś, w której urodził się Krzysztof Kieślowski. Co roku maleńkie kawiarnie, offowe Kino Zdrowe i zmieniające się w Międzynarodowe Laboratorium Kultury dawne Sanatorium (w którym leczono gruźlicę), wypełnia się artystami, koneserami kulturalnych doznań i duchowego piękna.

To warto zobaczyć: Międzynarodowe Laboratorium Kultury, Kino Zdrowe, A-i-R Sokołowsko (program rezydencji artystycznych), Księgarnia Czarodziejska Góra, Cerkiew św. Michała Archanioła
Gdzie zjeść i napić się kawy: Kawiarnia Palmiarnia, Kawiarnia Smaków Sokołowsko, Kinokawiarnia Zdrowie
Atrakcje w okolicy: szczyty górskie Borowa i Dzikowiec z wieżami widokowymi, Schronisko Andrzejówka

Klimatyczne noclegi w Sokołowsku: kliknij

Poprzedni artykułRanking Perspektywy 2022 – najlepsze licea i technika w Polsce. Jak wypadł Wrocław?
Następny artykułWrocław: Skutki drożyzny dla budżetu. Olbrzymi wzrost kosztów m.in. dla szkół, MPK i utrzymania miasta!
Redaktor naczelna portalu. Zakochałam się we Wrocławiu od pierwszego wejrzenia. Kocham odkrywać nowe rzeczy i dzielić się nimi z innymi. Jeśli mam wybierać pomiędzy weekendem w hotelu SPA, a pokonaniem 200km w kilka dni na rowerze, to wybieram to drugie :) Jestem niepoprawną optymistką.